atabe

Imię i nazwisko
atabe
Lokalizacja
Wrocław, Polska
WWW

  • Sobota, 30 października 2010

    • 21:14

      Redaguję opowiadanie jednej maturzystki. Znęcam się. Nie-mąż mówi, że znęcam się okrutnie.

  • Środa, 13 października 2010

    • 19:31

      Z cyklu: fotka na jesienną depresję

      default picture
  • Wtorek, 12 października 2010

    • 21:15

      Nowy cykl: na jesienną depresję najlepsze są zdjęcia z ciepłych krajów

      default picture
    • 21:08

      Nowy cykl: na jesienną depresję najlepsze są zdjęcia z ciepłych krajów

      default picture
  • Poniedziałek, 13 września 2010

    • 20:56

      Odprawa przedwyjazdowa zrobiona. 18 dni do. I jedyne 17 kg na cały nurkowy szpej. Suuuuuper. 17 kg to ja na przebieżkę po Tatrach na 4 dni zabieram ;-)

  • Niedziela, 12 września 2010

    • 22:05

      [^atabe] A nocne przyjaciół balangi i rozmowy - rzecz jasna bezcenne. Na foty nawet nie było czasu :)

    • 22:03

      Weekend w Łagowie - suuuper! Nury zacne, własny sprzęt - świetny, gospodyni mnie wkurwiła, ale jak wiadomo, ktoś zawsze musi. :P

  • Poniedziałek, 6 września 2010

    • 19:37

      Udaliśmy się do sklepu po niezbędne na wyjazd nureczkowy akcesoria. Z zaplanowanych 6000 zł wydaliśmy na razie 0. A zostało 26 dni.

  • Piątek, 3 września 2010

    • 21:58

      No i tak jakoś niespodziewanie wyszły nam jutro bąble na koparkach.

  • Środa, 1 września 2010

    • 21:35

      ...tymczasem nie-mąż zakłada nam n telewizję. Ja już skończyłam, on nie bardzo :P

    • 21:35

      Pokroiłam 2,5 kg wołowiny, posprzątałam za lodówką, gdzie mała gromadziła zapasy na wypadek wojny, zrobiłam barykadę, żeby więcej za lodówę młoda nie właziła...

  • Wtorek, 31 sierpnia 2010

    • 21:38

      K***a mać, po powodzi na Kozanowie (ok, "powodzi"), Bogatyni, przyszedł czas na Kłodzko. Nie-mąż out, of course.

  • Czwartek, 26 sierpnia 2010

    • 22:26

      [^cornacchia] Według mnie słabe. A na pewno słabsze od Zafona. Jego Barcelona lepsza :)

    • 21:12

      Jestem spakowana mniej więcej w połowie. Na drugą połowę brak mi - cholera - natchnienia. Co gorsze zaraz będzie za późno, żeby odkurzać, więc muszę zacząć.

  • Środa, 25 sierpnia 2010

    • 22:16

      [^cornacchia] Na wszelki wypadek nie zamierzam czekać i zastanawiać się czy cholerny ZUS padnie, czy też nie padnie.

    • 22:12

      Acha znajomi się rozmnażają na potęgę. Już obliczyłam, że za 30 parę lat będą te dzieci pracować, a ja wtedy myk-myk na emeryturkę. Niech się rozmnażają.

    • 22:12

      Jeszcze dwa dni i koniec, albo początek :)

  • Wtorek, 24 sierpnia 2010

    • 23:19

      Nie wierzę, że kiedyś przyjdę do domu i nie będę musiała nic zrobić. Oraz że o 23:19 nie będę padać na ryj.

  • Poniedziałek, 23 sierpnia 2010

    • 21:01

      Mały dostał strzykawę glukozy, steryd i zastrzyk oraz antybiotyk w tabletkach. Po czym zjadł kolację (jupi! pierwszą od 3 dni) i smacznie teraz śpi.

    • 21:00

      [^atabe] Na szczęście szybka wizyta u naszego weta (dzięki Bogu do 20 przyjmuje) daje nadzieje, że szybko zaczniemy leczenie i będzie ok

    • 20:59

      Jezu co za dzień. Właśnie mi opadają emocje. Po 3 h w poczekalni usg z Momentem dowiedziałam się, że ma chłoniaka, duże nadnercza i zapalenie jelita

  • Niedziela, 22 sierpnia 2010

    • 22:21

      Jak zaraz trzasnę temu mojemu chłopu, to się biedaczyna nie pozbiera.

    • 18:43

      Ale był nuuuuuur!

  • Środa, 18 sierpnia 2010

    • 22:46

      Kolejny dzień pyk - i znikł. Jutro powtórka, w piątek kolejna. Praca, po pracy do babci, którą trzeba się zająć do powrotu ciotki, potem dom. I już jest wieczór

  • Wtorek, 17 sierpnia 2010

    • 20:22

      Padam na ryj. W pracy 8 h ciągnie się jak flaki z olejem - po pracy mija ten czas nie wiadomo kiedy :( I na nic nie ma czasu...

  • Poniedziałek, 16 sierpnia 2010

    • 19:15

      Ekspresowa akcja odnowienia polisy i dostarczenie jej do banku wykonana. Jazda po mieście zajęła mi w sumie jakieś 2-2,5 h słów na k... nie zliczę.

  • Niedziela, 15 sierpnia 2010

    • 23:12

      Poniedziałeeeeeeeeek?????? Czemu??? Chlippp

    • 21:40

      Wqrw na nie-męża osiągnął dziś poziom 500 w skali od 0 do 5. Gratuluję.

    • 21:39

      Kolejna wojna fretkowa, już naprawdę ograniczam ich kontakty. Oberwało się też i mi. A teraz złoczyńcy śpią w najlepsze w zamknięciu, a malutka eksploruje chatę

    • 10:39

      [^atabe] W zasadzie to stoi, a nie wisi, bo nowa półka jest wysoko i brakuje mi nad nią gwoździa :)

    • 10:37

      A nad moim biurkiem wisi portret dzisiejszego bohatera. I tak codziennie mierzy mnie wzrokiem spod krzaczastych brwi :)

      default picture
  • Sobota, 14 sierpnia 2010

    • 23:46

      Internet ogłupia - z tą myślą dołączę za chwilę do śpiącej już słodko familii :)

    • 16:45

      Naleśniki dwóch rodzajów zrobione. Te na słodko dla nie-męża już zjedzone. A ja dalej swoje warzywkowe męczę

    • 13:43

      Zaraz dochodzi do siebie po narkozie (śpi jeszcze), a Chwila i Moment udają, że się nie widzą i mijają się grzecznie, bez zaczepiania :)

  • Piątek, 13 sierpnia 2010

    • 20:15

      Otóż nurków w ten weekend nie będzie. Ale może w przyszły udadzą się dwa?

    • 18:33

      Tyle hałasu o nic??? Ejj burzo! wracaj!

  • Czwartek, 12 sierpnia 2010

    • 17:51

      Słodka ciszaaaaa. Choć niestety właśnie usłyszałam ciche dreptanie z trzech różnych stron pokoju. Czyli wrzaski od nowa?

  • Środa, 11 sierpnia 2010

    • 22:00

      Dobry, czeski Kozel. Akuratny na samotny (jeśli nie liczyć 3 potworów) wieczór.

    • 21:45

      [^sissia] Dobry pomysł. Dołączam wirtualnie. Zdrówko, matki! :)

    • 17:07

      [^atabe] OK już wiem. Fuuuuj!

    • 17:03

      Dzisiaj Moment biega za Chwilką, guga groźnie, a mała bestia dalej się drze. Choć już chyba ciszej niż dotychczas. Ja się zastanawiam, co mi tu tak capi

  • Wtorek, 10 sierpnia 2010

    • 21:45

      Młoda wyżera chłopakom mięcho z miski, choć w klatce jej micha jest pełna. A zaraz tylko nieśmiało patrzy. No to dziewczyny rządzą w naszym domku!

    • 21:38

      Pisk, jakby młodą ktoś ze skóry obdzierał. Przez cztery dni latałam na ratunek, dziś stwierdziłam, że muszą się dogadać i już.

    • 20:25

      Oczywiście koszty trzeba pomnożyć razy dwa i dodać 50% jak to mawia nie-mąż (a wtedy jest gorzej i już nie tak różowo)

    • 20:25

      Był pan od remontu. Wstępna wycena wydaje się być ok. I zrobi wszystko - zburzy, postawi, wykafelkuje, wygładzi, pomaluje, wycyklinuje, zmieni elektrykę

  • Poniedziałek, 9 sierpnia 2010

    • 21:54

      Jutro przyjdzie pan i powie ile by chciał za wyburzenie 3 ścian, postawienie dwóch nowych, poprowadzenie rurek, kabelków i tych wszystkich innych pierdół.

    • 18:12

      Wojna chwilowo-zarazowa trwa. Pojęcia nie mam kiedy i jak się ona skończy.

  • Niedziela, 8 sierpnia 2010

    • 23:38

      A tymczasem nie-mąż oczywiście w Bogatyni albo w DUW. Teraz akurat w Bogatyni (chyba już dojechał)

    • 23:37

      Zdycham. Ale mam świeżo pomalowany sufit, ściany a także na nowo poplątane kable od kompa (nie wierzyłam nie-mężowi, że tego inaczej podłączyć się nie da)

    • 11:31

      No to mieliśmy z nie-mężem leniwy weekend. Haha, on ściągnięty alarmowo do roboty, ja z wałkami i pędzlami.

  • Sobota, 7 sierpnia 2010

    • 22:55

      Kiedyś tego mojego chłopa utłukę, albo zrobię mu inną krzywdę. Dwa samochody i dokumenty od obu są aktualnie w jego rękach. A jeździ służbowym. Aaaaaaaaghrrrr